"Gra na poziomie 3 ligi to dla mnie żaden splendor" - wywiad z Dawidem Frąckowiakiem

"Gra na poziomie 3 ligi to dla mnie żaden splendor" - wywiad z Dawidem Frąckowiakiem

Dawid Frąckowiak. Dla jednych ojciec sportowych sukcesów, dla innych człowiek, który zostawia za sobą niezdrową atmosferę. Zapraszamy na długą rozmowę ze świeżo upieczonym dyrektorem sportowym Warty Poznań.

Nie da się ukryć, że sporo Pan zrobił w Pelikanie Niechanowo, jednak po Pana odejściu klub mocno się stoczył. Mieszko Gniezno przeżywa złoty okres, ale tu również po Pana rezygnacji dowiadujemy się o tarciach w klubie i niepewnej przyszłości. Czy czuje się Pan winny, współwinny, czy raczej jak kozioł ofiarny?

Panie Redaktorze powiem szczerze, że nie przypominam sobie aby w Pelikanie Niechanowo pozostała po moich działaniach niezdrowa atmosfera. Przychodziłem do tego klubu kiedy był w A-klasie, a odchodziłem po tym jak przegraliśmy z Wartą Poznań jedną bramką awans do baraży o 2 ligę i następnie drużyna wycofana została z rozgrywek. Niezdrowa atmosfera wokół Pelikana wynikała z tego, że klub został wycofany z rozgrywek, bo to nigdy nie są miłe sytuacje. Ale na wycofanie drużyny nie miałem żadnego wpływu. A co do Mieszka to mogę się wypowiedzieć tylko co do wspomnianych przez Pana tarć, których rzeczywiście nie brakowało. Jestem ambitnym człowiekiem, mam wymagający charakter, nie znoszę minimalizmu. W dodatku miałem tylko jeden cel, rozwinąć ten klub, wyprowadzić go na szersze wody. Powiem szczerze, że gra na poziomie 3 ligi to dla mnie żaden splendor, biorąc pod uwagę tak duże miasto jak Gniezno. Chciałem więcej. Przez ostatnie dwa lata pracy w Mieszku, kilkukrotnie poświęciłem możliwość pracy w 1 lub 2 lidze, mając konkretne propozycję i odmawiając między innymi Stali Mielec czy Stali Stalowa Wola. Odmawiałem bo wierzyłem, że w mieście w którym się urodziłem i w którym mieszkam można zbudować silny klub piłkarski. Dążenie do tego celu w połączeniu z brakiem zrozumienia w wielu kwestiach ze stronu zarządu powodowało spięcia. Oczywiście spięcia te, a raczej ich kumulacja, nie były bez wpływu na moją ostateczną decyzję o odejściu. Jeśli chodzi o niepewną przyszłość, to nic mi nie wiadomo na temat niepewnej przyszłości Mieszka.

Jak oceni Pan swoją pracę w Pelikanie? Klub mógł osiągnąć coś więcej, czy to był szczyt możliwości?

Nie lubię oceniać swojej pracy, pozostawiam to kibicom, osobom trudniącym się futbolem. Zawsze jednak podchodzę do swojej pracy na 200% i wkładam w nią całe serce. Jeśli chodzi o drugą część pytania to biorąc pod uwagę możliwości finansowe, organizacyjne i infrastrukturalne Pelikana osiągnięte wyniki były zdecydowanie ponad stan. Z kolei biorąc pod uwagę tylko aspekt sportowy to myślę, że mieliśmy tak fajną, mocną i charakterną drużynę która mogła osiągnąć jeszcze więcej, stać ją było na to aby rywalizować na poziomie 2 ligi. Niestety nie dane nam było kontynuować tego projektu. Bardzo mocno przeżyłem fakt, że drużyna którą od zera budowałem przez cztery lata rozpadła się.

Dlaczego Pelikan tak gwałtownie upadł? Wydawało się, że nadchodzą czasy prosperity, które zostały odcięte grubą kreską.

Pelikan nie upadł, przecież funkcjonuje do dzisiaj. Wrócił poprostu tam gdzie jego miejsce, tam gdzie rozpoczynaliśmy nasz marsz. Natomiast były dwa powody tego, że Pelikan wycofał się z 3 ligi i na żaden z nich niestety nie miałem wpływu. Pierwszy to infrastruktura, a raczej jej brak. Obiekt w Niechanowie nie spełniał wymogów na 3 ligę i nie było możliwości rozgrywania na nim meczów. W dodatku Gmina nie miała środków aby zmodernizować stadion. Drugi powód to oczywiście aspekt finansowy. Gwałtowny postęp sportowy spowodował, że nie było wystarczających środków aby kontunuować grę w zreformowanej, czyli droższej, III lidze i w dodatku na nie swoim stadionie. Poziom sportowy przerósł w tym momencie możliwości finansowe sponsorów i Gminy. W kontekście tych dwóch aspektów ówczesny zarząd klubu podjął decyzję o wycofaniu drużyny seniorów z rozgrywek 3 ligi, a nowy zarząd który krótko potem powstał zgłosił Pelikana do klasy okręgowej.

Jaką Pana zdaniem ma przed sobą przyszłość Mieszko? Awans, stabilizacja, czy upadek?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Napewno nie upadek. Zbyt poważne osoby stoją na czele tego projektu. Prezydent Budasz, Prezes Sytek i Prezes Zamiar nie pozwolą na to aby ten klub spotkał upadek. Awans? Hmm... Bardzo w to wątpię, wiedząc jak to wszystko wygląda od środka, trudno sobie wyobrazić aby ten plan sie powiódł, tym bardziej że wątpliwe jest aby zarządowi udało się utrzymać tą kadrę zawodniczą. Stablizacja? Kwestia interpretacji co mamy na myśli mówiąc o stabilizacji? Bardzo często stabilizacja, czyli pośrednio zadowalanie się tym co jest, a co za tym idzie stanie w miejscu jest w szerszej perspektywie krokiem wstecz. Wydaje mi się, że Mieszko czeka po prostu regres, zarówno sportowy jak i organizacyjny.

Jak ocenia Pan decyzję o likwidacji w klubie drużyny z rocznika 2003?

Nie jest to obszar za który odpowiadałem w klubie, więc nie chce się w tej sprawie wypowiadać. To decyzja koordynatora akademii Wojciecha Gąsiorowskiego i zarządu. Nawet nie znam wszystkich okoliczności, które towarzyszyły tej sprawie.

Dlaczego odszedł Pan z Gniezna? Powodem były finanse, wizja przyszłości drużyny, czy brak porozumienia z członkami klubu?

Na początek chce wyraźnie zaznaczyć, że bardzo chciałem zostać w Mieszku i kontynuować to co rozpoczęliśmy. To nie było tak, że Frąckowiak otrzymał pierwszą z brzegu propozycje i wszystko w Gnieźnie rzucił. Jestem osobą odpowiedzialną za to co robię i chciałem zostać. Byłem gotowy zrezygnować z propozycji z wyższych lig, które się pojawiły w ostatnich tygodniach. A co do powodów odejścia, to było ich kilka. Po pierwsze nie identyfikowałem się z wieloma działaniami zarządu, które moim zdaniem hamowały rozwój klubu. Ale oczywiście to tylko moje zdanie. Ponadto nie mogłem zgodzić się z sytuacją, która spotkała mnie na przełomie listopada i grudnia, a dotyczyła budżetu na rundę wiosenną. Mimo tego, że mieliśmy już ustalony i zaakceptowany zarys budżetu na rundę wiosenną, pozwalający na realne włączenie się do walki o awans, nagle praktycznie z dnia na dzień zarząd przekazał mi informację, że budżet ten będzie jednak o ok. 25 % mniejszy aniżeli mieliśmy jesienią. Dodatkowo oczekiwano ode mnie, że w tych pomniejszonych ramach budżetowych nadal będziemy walczyli, a przynajmniej mówili że walczymy o awans do II ligi. Nie mogłem się pod czymś takim podpisać, bo to było niewykonalne. A za wynik sportowy to ja brałem odpowiedzialność w głównej mierze na swoje barki. Chciałem uniknąć sytuacji, że w czerwcu po nieudanej wiośnie i przegranej walce o awans wywieziono by mnie na taczkach i powiedziano "wszystkiemu winien Frąckowiak, wiedział na co się decydował".

Czy prezes, lub inne osoby naciskały na trenera, kogo ma wystawić w meczu? Pojawiły się głosy, że to był jeden z powodów odejścia Mariusza Bekasa.

Nic mi na ten temat nie wiadomo, żeby w trakcie rundy jesiennej prezes naciskał na trenera Bekasa. Może coś zmieniło się już po moim odejściu, ale jeśli tak było to dotyczyło to już bardziej kształtu kadry na wiosnę. Jednak to już bardziej pytanie do trenera Bekasa. Ja moge tylko powiedzieć o sobie, że nigdy nie naciskałem na trenera co do wyborów personalnych przy ustalaniu składu na mecz.

Jak ocenia Pan ruchy kadrowe w Mieszku? Dotychczasowe obowiązki dyrektora sportowego przejął Damian Salwin, a trenerem został mało znany Jakub Ostrowski.

Nie mnie oceniać publicznie te decyzję. Mam swoje zdanie, ale zachowam je dla siebie. W futbolu bywa tak, że wszelkie działania i podejmowane decyzje weryfikuje zielona murawa. Następcy poprzeczkę mają zawieszoną wysoko.

Odchodząc z Mieszka wiedział Pan, że ma już pracę w Warcie Poznań?

Odchodząc z Mieszka nie wiedziałem, że będę pracował w Warcie. Na tamtym etapie zdecydowanie bliżej byłem podjęcia pracy w Chojniczance Chojnice. Po drodze były jeszcze dwie propozycję z dwóch klubów trzecioligowych, ale ostatecznie zdecydowałem się na pracę w poznańskim klubie. Jak już wcześniej wspomniałem jestem ambitnym człowiekiem i moim celem, marzeniem zawodowym jest praca w ekstraklasie, dlatego podjąłem wyzwanie na jej zapleczu. Stąd mam bliżej do swojego celu jak z 3 ligi. Chcę też dodać, że nawet gdybym nie miał perspektywy pracy w nowym klubie i tak rozstał bym się z Mieszkiem. Nie podpisałbym się pod perspektywami, które mi przedstawiono, a wspomniałem o nich wcześniej.

Jakie cele stawia Pan przed sobą w nowym klubie?

Podstawowym celem jest oczywiście utrzymanie się w I lidze. To cel nadrzędny i wszelkie działania podporządkowane będą jego realizacji. Poza tym oczywiście chciałbym aby klub funkcjonował możliwie najbardziej profesjonalnie. W każdym klubie w którym pracowałem zwracałem na to bardzo dużą uwagę. Jak uda się zrealizować te dwa cele, będziemy stawiali sobie kolejne. Mam nadzieję, że w przyszłości Warta grała będzie w 1 lidze nie tylko o utrzymanie.

Nie boi się Pan powtórki z Niechanowa i Gniezna?

Trudno mi sie ustosunkować do tak postawionego pytania. Mój koniec pracy w Pelikanie i Mieszku to dwa zupełnie inne scenariusze. Trudno mi w jakikolwiek sposób znaleźć ewentualną analogię do Warty. Zresztą rozpoczynając swoją pracę nigdy nie zastanawiam się jak ona się skończy. Jestem w Warcie po to aby pomóc w rozwoju tego klubu, tylko i wyłącznie taki cel mi przyświeca.

Nadchodzi czas świąt Bożego Narodzenia. Czego Pan życzy kibicom i klubom z którymi był Pan związany?

Kibicuje zawsze i życzę jak najlepiej wszystkim klubom w których pracowałem. Trzymam kciuki za Polonię Słubice, Chojniczankę Chojnice, Okocimskiego Brzesko, Pelikana Niechanowo, Elanę Toruń i Mieszka Gniezno. To, że trafiałem w niektórych tych klubach na ludzi niekompetentnych, nastawionych bardziej na swój prywatny interes, a nie na interes klubu, nie oznacza, że mam kibicom i samym klubom źle życzyć. Absolutnie tak nie jest. Dlatego życzę samych sukcesów, bo to w funkcjonowaniu klubów sportowych jest najważniejsze.

Na sam koniec chciałbym życzyć Panu w imieniu redakcji peryferiafutbolu.pl zdrowia, spokoju, dobrej atmosfery, oraz sukcesów w życiu sportowym i rodzinnym. Wesołych Świąt!

foto: Sportowe Gniezno

O autorze

Skomentuj





 

 

 

 

 

Instagram

ppx

 

budzik

 

gazeta

 

 

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

 

 ranking polskich bukmacherów

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com